Artykuł

Drodzy Państwo!

świecie „zwalają” z nóg zwiedzających swoją ofertą obrabiarek: małych i dużych, numerycznych i konwencjonalnych. Kilkanaście hal, na których przejście ledwo wystarcza dnia. Z kolei, by przejść i zrozumieć co się ogląda, jakie są cechy urządzeń pokazanych na stoisku, to trzeba poświęcić już nie jeden, ale co najmniej dwa dni. Mój telefon skrupulatnie policzył, że pierwszego dnia na targach przewędrowałem ponad 20 tys. kroków.

Podczas tych wędrówek zrodziło się pytanie, czy jest sens kupować obrabiarkę, szczególnie nową, skoro brakuje wykwalifikowanych operatorów. Nie każdej firmie uśmiecha się być pedagogiem i poświęcać czas, czasem kilka lat na szkolenia ludzi obsługi od podstaw obrabiarek CNC. Jak to nasi klienci z goryczą mi opowiadają: „nauczą, wyszkolą, a ten … do Niemiec”. Dopóki będą istniały te różnice płacowe miedzy Polską, a Niemcami, będziemy mieli dużo zleceń, a brak ludzi do ich wykonywania.

Oczywiście rozbudowany marketing sprzedawców obrabiarek, widoczny szczególnie podczas targów właśnie, dmie w trąby automatyzacji i robotyzacji czynności. Ok, rozumiem przy produkcji, czy w wyspecjalizowanej narzędziowni robiącej tylko np. formy na butelki 0,75 l. Mało jest jednak w Polsce zakładów narzędziowych pracujących w sposób powtarzalny. Może będzie ich 30 czy 90. Nie jest to jednak wielki rynek bez dna. Narzędziowcy stają przed wyzwaniami rewolucji Przemysł 4.0. Kim jednak realizować automatyzację? Ktoś w przedsiębiorstwie musi te przemyślne urządzenia obsługiwać. Powtarzane na spotkaniach hasło „młody się tym zajmie, bo ja nie mam głowy do tych internetów” dobrze pokazuje kondycję polskiego przemysłu narzędziowego. Jesteśmy jakieś 20 lat za naszymi sąsiadami, jak chodzi o „wyrafinowanie” technologiczne. Skoro tanio wytwarzamy, marże mamy proporcjonalnie mniejsze. A to właśnie z nich, po oskubaniu przez fiskusa mamy inwestować.

Maszyny to jedna strona medalu, ludzie je obsługujący to druga. Piękne są pomysły obecnego rządu jak chodzi o wzmożenie plenności naszego wymierającego narodu. Dzięki różnym 500+ rodzinom żyje się obecnie nieco lepiej. Jednak dla przedsiębiorców kolejne rządy czy to PO czy PiS nie zrobiły nic, poza wymyślaniem kolejnych podatków czy ich „uszczelnianiu” przez JPK a np. w mojej branży tzw. odwrotnym obciążeniem. Amortyzacje inwestycji liczone długimi latami, czy zaliczanie do środków trwałych urządzeń o niewielkiej już wartości nie pomaga w chęci do inwestowania.

Pewnie oceniany jako ponury (w swoich przewidywaniach) prawicowiec, widzę przyszłość obecnie rodzących się dzieci czarno. Nie jako wykształconych pracowników przedsiębiorstw, czy właścicieli przedsiębiorstw tylko dalej jako wykorzystywanych najemnych pracowników pracujących w zakładach międzynarodowych korporacji. Dlaczego kolejne rządy nie rozumieją, że siła gospodarki i przecież też podatki powstają w MSP (Małych i Średnich Przedsiębiorstwach). To firmy mające 5 – 50 osób zatrudniają na dłużej i płacą uczciwiej pensje czy podatki. W dużych firmach rotacje zatrudnionych są większe, średnie płace może i wyższe, ale pobiera je często zagraniczny zarząd. W prasie czy Internecie można poczytać o skargach urzędników skarbowych jak ciężko nawet przy obecnej powszechnej kontroli przez JPK (Jednolity Plik Kontrolny) dobrać się do kontroli CIT większych spółek.

Namarudziłem Państwu chyba dlatego, że to już jesień. Nie pomogło oddanie tej godziny snu zabranej wiosną. Może trzeba wyrwać się z pracy, jak nie na urlop, to może w delegację na targi branżowe? Zapraszam na nasze stoisko podczas ostatnich w tym roku polskich targów branży narzędziowej. Targi EUROTOOL w Krakowie odbędą się w tym roku w końcu listopada. Zajrzyjcie też na nasze stoisko Oberon Robert Dyrda. Do zobaczenia!